15 Marzec 2010
Mediolański obłęd
Autor: admin. Kategorie: Moda Włoska .
Mediolański obłęd
Kto w sezonie wyprzedaży trafi do Mediolanu, może zobaczyć przysłowiowy obłęd w oczach Mediolańczyków i pewnie wszystkich przyjezdnych także. Atmosfera zakupów jest tak silna, że nie wyjść z jedną z firmowych toreb z eleganckiego domu towarowego La Rinascente (obok katedry Duomo) to wielka sztuka. Trochę dystansu budzą topowe marki w słynnej galerii handlowej Wiktora Emanuela przy katedrze mediolańskiej. Naiwnością jednak byłoby sądzić, że jest tam niewielu kupujących.
Podziwiając Mediolańczyków ma się wrażenie, że każdego stać na akcesoria i płaszcze Burberry, torebki Valentino czy buty Prady. I nie wiadomo, kto przywiązuje większą wagę do najnowszych trendów: kobiety czy mężczyźni. Włosi zawsze mieli swój styl, do którego kobiety z Europy Środkowej mają słabość, jednak w tym właśnie mieście obsesja na punkcie mody ma swoje apogeum.
Żeby jednak poszukać prawdziwych okazji wśród znanych marek, należy przejechać pod Mediolan do „miasteczek outletowych”. W tym, które ja zwiedziłam, największy tłok rzuca się w oczy w butiku Lacoste. Setki kolorów znanych koszulek polo i tyle samo osób przeczesujących półki w poszukiwaniu własnego rozmiaru. Ma się wrażenie, że t-shirt Lacoste, a przy okazji szalik lub apaszka Burberry to te akcesoria, których niedopuszczalne jest nie posiadać, czyli tzw. must have. Dodałabym jeszcze do tego bieliznę Calvin’a Kleina, której zakupu dokonuje każdy, kto tylko dotrze do jego outletu.
Butiki znanych marek nawet w outletach posiadają swoich odźwiernych, którzy pilnują, by w środku nie znajdowało się zbyt wielu klientów, czyniąc zakupy bardziej komfortowymi. A zatem przed niektórymi drzwiami zaskoczyć nas może to, od czego zdążyliśmy się już odzwyczaić, czyli kolejka oczekujących na wejście. Dużym powodzeniem cieszą się też sklepy ze znanymi markami obuwia. I tak już za 100 euro można na przykład kupić szpilki Marca Jacobsa. Tłumacząc więc sobie, że być w Mediolanie i nic nie kupić to grzech, ulegamy presji wiecznych zakupów i sami także wracamy z walizką cięższą o parę kilogramów.
Podziwiaj Berlin, kupuj garnitury
W porównaniu z możliwościami zakupowymi Mediolanu i szansą upolowania czegoś naprawdę wartościowego, mnie osobiście Berlin rozczarowuje. W trakcie wyprzedaży słynny dom towarowy KaDeWe zdecydowanie bardziej nadaje się na „miejsce polowań” dla mężczyzn, bowiem to dla nich jest szersza, czy tez może mniej przebrana kolekcja. Wówczas można znaleźć na przykład garnitur Hugo Bossa za 100 euro (dla porównania ten sam przeceniony w naszym kraju kosztuje 2 tysiące złotych). Lepiej sytuacja prezentuje się w outletach – jak wszędzie, trzeba wiedzieć, gdzie szukać najciekawszych okazji.
Po buty tylko do Pragi
Praga, przynajmniej sprzed paru lat, zaskakuje atrakcyjnym obuwiem w równie atrakcyjnych cenach. Przywożenie butów z Czech, a dokładniej z dawnej Czechosłowacji jest w końcu naszą prawie narodową tradycją.
Lodyn w stylu Kate Moss
Niektórzy komentatorzy mody twierdzą, że Londyn to obecna europejska stolica mody. Na ulicach rzuca się w oczy przede wszystkich wszechobecny styl ich rodaczki Kate Moss. Tak więc jeansy rurki, baletki, kamizelki, krótkie kurtki- tak wygląda każda młoda dziewczyna. W przewodnikach polecana jest jedna z dłuższych ulic zakupowych Europy – Oxford Street, gdzie znajduje się ponad 300 sklepów w większości należących do międzynarodowych sieci handlowych, domy towarowe oraz bary i restauracje. Nie zapominamy oczywiście o słynnym i ekskluzywnym domu handlowym Harrods.
Na uwagę zasługuje jednak duży butik marki Abercrombie&Fitch. Dlaczego? Przechodząc ulicą uderza nas głośna muzyka i duże wejście do starej kamienicy, z której wychodzą zadowoleni klienci z zakupowymi pakunkami. Po wejściu, jeśli tylko mamy ochotę, możemy sfotografować się z przystojnym modelem, pokazującym swe wdzięki tylko w jeansach. Kiedy minie zaskoczenie okazuje się, że jesteśmy w wielkim domu w wiktoriańskim stylu, ze schodami na piętro niczym w „Przeminęło z wiatrem”, z których to Scarlet O’Hara upada po kłótni z Rhett’em. Wszędzie unosi się intensywny zapach perfum, a z półmroku wyłaniają się olbrzymie biblioteczki, na których halogenami podświetlone zostały stosy wielokolorowych koszulek. Przy przymierzalniach wielkie, aksamitne w czerwonym kolorze kanapy, które służą oczekującym w kolejce. Asortyment sklepu jest raczej w stylu casual, jednak atmosfera jedyna w swoim rodzaju. Ekskluzywnych butików mamy pod dostatkiem, ale zaskakujących?
Paryż – mekka fashionistek
Na miano równie zaskakującego spośród stolic Europy zasługuje już chyba tylko Paryż. Ale nie ze względu na sklepy, do których wykwintności zdążyliśmy się przyzwyczaić, a ze względu na wszechpanującą atmosferę elegancji i szyku. Styl Paryżan jest jedyny w swoim rodzaju, nie do podrobienia. Nawet w metrze obserwujemy eleganckich mężczyzn, z nonszalancko zawiązanym szalikiem, zawsze w pięknych butach i płaszczem lub marynarką do narzucenia.
Bowiem stałymi elementami stylu Paryżan są: trencz, zawiązana na szyi apaszka, elegancka torba, u kobiet częściej balerinki niż buty na wysokim obcasie, delikatna biżuteria, najczęściej perły. Nie widać ekstrawagancji, a raczej naturalność i bezpretensjonalność. Żeby nabrać takiej pewności siebie, jaka towarzyszy Francuzom w komponowaniu swoich zestawów, pewnie trzeba tam zamieszkać. Lub po prostu cieszyć się tą atmosferą i podziwiać. W końcu nawet w „Diabeł ubiera się u Prady” odwiedziny tej stolicy mody to największe marzenie dla każdej fashionistki. Z ciekawych butików, które odzwierciedlają paryski szyk jest np. butik Natashy Fariny w okolicach Montmartre. A żeby podziwiać Paryżan z domu, polecam internetowy Paris Street Style and Fashion Week na www.styleandthecity.com.
Inspiracje są potrzebne- bez nich nie byłoby postępu, a uczyć trzeba się od najlepszych. Łącząc więc to, co się nam podoba w innych stylach z tym, co nam w „duszy gra”, wypracujemy własny, równie niepowtarzalny.